1/11/2015

Bukit Lawang - Orangutany z Sumatry - Dzień 2


Jest 9 rano, stoję w hostelowej restauracyjce i z niecierpliwością czekam na mojego przewodnika. Po chwili przychodzi i wita się ze mną mężczyzna o głowę niższy ode mnie i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że ja sama mam zaledwie 160 cm wzrostu. :) Zdumiona faktem, że w moim otoczeniu pojawiają się osoby niższe ode mnie, wyruszam w drogę poprzez tropikalne lasy deszczowe z dużym uśmiechem na twarzy.

Mój mały przewodnik już po krótkiej chwili okazuje się być wielką osobą ... czy też osobowością. :) Nie tylko kocha przechadzać się po dżungli, ale też posiada ogromną wiedzę na temat orangutanów. Dowiaduję się między innymi, że orangutany żyją około 40 lat, że dojrzałość płciową osiągają w wieku 10-12 lat, i że ciąża trwa u nich 8-9 miesięcy. Cholercia, nigdy wcześniej nie zdawałam sobie sprawy, że orangutany są tak uderzająco podobne do ludzi.

Przechadzam się po dżungli już jakąś godzinę, całkowicie pochłonięta rozmową z przewodnikiem, gdy nagle mój towarzysz zatrzymuje się, prosi o ciszę i zaczyna wydobywać z siebie dziwne dźwięki. Po chwili słychać szum, drzewa zaczynają się ruszać, liście spadają i moim oczom, w odległości zaledwie kilku metrów ukazują się 2 diabelsko rude orangutany - mama i jej półtoraroczne maleństwo.

Jak dwie krople wody. Gunung Leuser National Park, Bukit Lawang, Indonezja

Orang Utan to z malajskiego "człowiek leśny" i ktoś nazywając tak kiedyś te zwierzęta miał naprawdę sporo racji. Ich podobieństwo do ludzi jest zniewalające, szczególnie wyraz twarzy jest bardzo podobny do wyrazu twarzy człowieka. Ale najbardziej niesamowite są dłonie ... dosłownie jak ludzkie. Dotykam i nie dowierzam !

Półtoraroczny orangutan. Gunung Leuser National Park, Bukit Lawang, Indonezja
Kolejne godziny naszego trekkingu są również owocne. Spotykamy jeszcze jedną samicę - tym razem z rocznym malcem, młodego orangutana, który dopiero co odłączył się od matki, dorosłego i dość agresywnego samca oraz 2 orangutany, które ciężko jest zidentyfikować.

Jak to jest z tymi orangutanami, pytam dociekliwie przewodnika. One się tak ludzi nie boją ? I wtedy przewodnik tłumaczy mi, że w dżungli tej mieszka niewielka grupa orangutanów, która jest tylko w połowie dzika (semi-wild orangutans). W przeszłości zostały one uratowane z niewoli i jeszcze za młodu umieszczone w parku. Żyją w swoim naturalnym środowisku, lecz są przyzwyczajone do dokarmiania (Bukit Lawang posiada stację dokarmiającą w wiosce). To właśnie te orangutany turyści spotykają najczęściej. Pozostałe orangutany zamieszkujące park są całkowicie dzikie, zawsze pozostają wysoko na drzewach, nigdy nie zbliżają się do ludzi i trzeba mieć ogromne szczęście by je zobaczyć.

Dumna mama z rocznym potomstwem. Gunung Leuser National Park, Bukit Lawang, Indonezja

To cudowne przeżycie móc zobaczyć dzikie jak i te w połowie dzikie zwierzęta w ich naturalnym środowisku. Osobiście, jestem przeciwniczką trzymania zwierząt w zoo, a więc wiele radości dał mi fakt, że to ja byłam gościem z wizytą w prawdziwym "orangutańskim domu". Ale Bukit Lawang to nie tylko orangutany. Można tu również napotkać inne, ciekawe zwierzęta. Oprócz gigantycznych mrówek i latających wiewiórek warto tu poszukać małpek, pieszczotliwie nazywanych "Punk Monkey". Nic mi nie wiadomo na temat tego czy faktycznie słuchają tego rodzaju muzyki ale bujny irokez u każdej z nich zdecydowanie wskazuje na to, że są one częścią wyżej wspomnianej subkultury.  :)


Punk Monkey. Gunung Leuser National Park, Bukit Lawang, Indonezja


Po 6 godzinach trekkingu wracamy do wioski a ja dalej jestem oczarowana tym co widziałam. Podobieństwo orangutanów do ludzi zwaliło mnie z nóg. Ponownie zamykam się szczelnie pod moskitierą i zasypiam jak dziecko. I żeby wrażeń było mało to jutro jadę do największego na świecie jeziora powulkanicznego, Jeziora Toba. Relacja już wkrótce.

------------------------------------------------------------------------------------------------

Jeśli ominęła Cię relacja z pierwszego dnia w Bukit Lawang, zajrzyj tutaj. Jeśli zastanawiasz się jak dojechać, kiedy jechać, jakiego przewodnika wybrać i co ze sobą zabrać to zapraszam tutaj. A jeśli ciekawi Cię Jezioro Toba - kolejne niesamowite miejsce na mapie Sumatry to kliknij tutaj.

Aleksandra M.

27-letnia podróżoholiczka z Kołobrzegu, która czerpie z życia ile się da. Chodzi z głową w chmurach i świadomie nie zamierza schodzić na Ziemię. :) Ma ogromną nadzieję, że post się podobał, i że zaraziła Cię choć troszkę miłością do podróżowania.

3 komentarze:

  1. Tego małpiego punka bym przytuliła i wymiziała :D
    Taki busz to nie moje kierunki, ale z zainteresowaniem przeczytałam wpis i cieszę się, że wstawiłaś więcej fotek. Nie żałuj sobie :D Zastanawiam się tylko, w jakim języku porozumiewałaś się z przewodnikiem? :)
    Pozdrawiam i czekam na dalsze relacje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z przewodnikiem porozumiewałam się po angielsku, ale prawda jest taka, że migi i gestykulacja dużo tu pomogły ;-)

      Usuń
  2. Super! Wiecej fotek przy relacjach prosze ;)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2017 MILES FROM HOME