1/12/2015

Bukit Lawang - porady, wskazówki i informacje praktyczne



Bukit Lawang to niewielka wioska położona przy wschodnim wejściu do Parku Narodowego Gunung Leuser, który jest jednym z dwóch miejsc na świecie, gdzie można spotkać orangutany w ich naturalnym środowisku. Główną atrakcją wioski jest stacja dokarmiająca, gdzie orangutany mają w zwyczaju urządzać sobie ucztę. Atrakcja ta sporo kosztuje i nigdy nie ma pewności, że akurat w danym dniu orangutany będę miały ochotę się tam pojawić, więc jeśli nie jesteś typem chińskiego turysty z aparatem, to odpuść sobie stację dokarmiającą a zaoszczędzone pieniądze wydaj na przewodnika, z którym przeżyjesz ciekawą przygodę, przechadzając się po dżungli w poszukiwaniu tych magicznych zwierząt.


Mama karmiąca swoją pociechę. Bukit Lawang, Gunung Leuser National Park, północna Sumatra, Indonezja

Przewodnik - kogo wybrać? 

Wybór przewodnika jest kluczowy ponieważ to od niego zależy powodzenie Twojej wyprawy. Warto więc poświęcić dłuższą chwilę, by znaleźć odpowiedniego towarzysza podróży. Najlepiej by był on nieco starszy, co zwiększa szanse, że będzie miał duże doświadczenie i niemałą wiedzę. Byłam świadkiem jak dwudziestoletni pseudo przewodnik prosił o pomoc starszych kolegów bo nie potrafił znaleźć ani jednego orangutana, podczas gdy mój doświadczony przewodnik potrafił odnaleźć ich aż 7 ! Stąd też polecam przewodników ze stowarzyszenia, bo jest większe prawdopodobieństwo, że odszukają i opowiedzą Wam dużo o tych zwierzętach.

Cena / koszt trekkingu

Koszt takiej wyprawy to aż 35 euro (ok. 150 zł/listopad 2014) od osoby za dzienny trekking, przewodnika, wstęp do parku, pozwolenie na aparat oraz jeden posiłek (zawsze upewnij się czy wszystko jest zawarte w cenie). Zaletą stowarzyszenia jest to, że nigdy nie mają oni grup większych niż 3-4 osoby, podczas gdy reszta przewodników idzie na ilość i często za podobną cenę tworzą przeładowane grupy. Kwota nie jest mała więc trzeba się mocno targować. Mi udało się zbić kwotę z ok. 150 zł na 85 zł (a dokładnie z 35 na 20 euro). Jeśli ktoś z Was zapłacił mniejszą kwotę to niech się pochwali tym w komentarzu, a ja z chęcią postawię mu piwo. :) Pakiet ten można rozszerzyć o tubing (spływ rzeką na dętkach od traktora) lub river rafting. Osobiście polecam jak najwięcej czasu poświęcić na orangutany, bo tubing czy river rafting zrobisz wszędzie na świecie a orangutanów wszędzie nie zobaczysz. Wyprawę taką można zorganizować na 1, 2 lub 3 dni.

Co ze sobą zabrać? 

Trekking w Azji bywa uciążliwy ze względu na dużą wilgotność powietrza, więc trzeba się ubierać lekko i tak, byś ewentualnie szybko wysechł gdy dopadnie Cię ulewa. Idealne będą więc przewiewne, krótkie spodenki i t-shirt. Jeśli chodzi o buty to sprawdzą się tu sandały trekkingowe, addidasy lub lekkie buty trekkingowe. W grubych i wysokich butach trekkingowych można się "ugotować" więc sobie odpuść. Trasa nie jest aż tak trudna by były one konieczne.

Zawsze w pogotowiu miej też pelerynę bo deszcze bywają tu okrutne. Mały plecak na aparat i wodę też się przyda, ale nie trzeba ze sobą brać zbyt dużo. Dla tych co wierzą w działanie środków na komary polecam się dobrze zaopatrzyć. Ja powoli przestaję wierzyć, że cokolwiek na te wredne stworzenia działa !

Możesz również zabrać ze sobą niewielką kwotę na napiwek dla przewodnika. Jeśli dobrze wykona swoją pracę, to warto mu to wynagrodzić. Stowarzyszenie przewodników w Bukit Lawang działa bardziej jak mafia, najwięcej zarabiają Ci na wysokich stanowiskach, a zwykli przewodnicy dostają tak naprawdę niewiele z kwoty, którą płacisz.

Kiedy się wybrać? 

Najlepiej w porze suchej, ale jeśli jedziesz tam w porze deszczowej (tak jak ja to zrobiłam) to bez paniki, też da radę. Jak to w Azji bywa, deszcze pojawiają się głównie popołudniami i wieczorami więc prawdopodobnie w ciągu dnia będzie ładna pogoda. Problemem jest jednak fakt, że jeśli pada to i orangutany nie pojawiają się zbyt często. Warto więc sprawdzić pogodę dzień wcześniej i wybrać w miarę suchy dzień. Należy też pamiętać, że jeśli mocno padało dzień wcześniej to w dżungli będzie ogromne błoto - nie bez powodu lokalni przewodnicy używają kaloszy zamiast butów do trekkingu.

Jak dojechać do Bukit Lawang? 

Większość podróżników wybiera się tam z Medanu, z którego są dwie opcje dojazdu. Pierwsza to turystyczny minivan - wygodnie i drogo (nie miałam okazji testować) oraz druga opcja to publiczny autobus (i o tym Wam mogę opowiedzieć).

Z głównej ulicy Jl. SM Raja w Medanie, gdzie miałam przyjemność lub raczej nieprzyjemność nocować, wzięłam taksówkę na dworzec Pinang Baris. Końcowa, wytargowana przeze mnie kwota to 40 000 Rp. (ok. 12 zł/listopad 2014) natomiast czas dotarcia do dworca to aż 1 godzina i 15 minut w godzinach szczytu. Na dworcu trzeba się zmierzyć z naciągaczami (młodymi chłopakami, którzy zaczepią Cię jak tylko otworzysz drzwi od taksówki lub nieuczciwymi kierowcami). Cena jaką płacą lokalni na trasie Medan - Bukit Lawang to 20 000 Rp. (ok. 5 zł/listopad 2014), lecz ty dostaniesz cenę dużo wyższą (ode mnie chciano początkowo 140 000 rupii czyli około 40 zł). Porządnie się targuj i jeśli kwota stanie na ok. 40 000 Rp. (ok. 10 zł) za jedną osobę i za duży plecak to zaakceptuj to i wsiadaj. Zapomnij o rozkładzie jazdy, autobus ma w zwyczaju odjeżdżać jak się po prostu zapełni ludźmi ... bądź kurczakami ... bądź skuterami - tak, nie pomyliłam się, skutery też się w Azji przewozi autobusami i to na siedzeniu !  :)

Autobus będzie raczej w kiepskim stanie, będzie ciasno i nie ma mowy o klimatyzacji, ale przejechanie prawie 100 km za taką cenę to naprawdę dobry deal. Podróż trwa około 3 - 3,5 godziny i kończy się na dworcu autobusowym nieopodal Bukit Lawang. Można stamtąd wziąć rikszę lub przejść się na piechotę (około10 min. do skraju wioski, około 15 - 20 min. do taniego noclegu na skraju dżungli). Polecam opcję spaceru, wystarczy wyjść z dworca i kierować się w lewo.

Gdzie spać i jeść? 

Wioska jest mała i bardzo łatwo znaleźć tam nocleg. Pokoje są bardzo tanie, ok. 40 000 - 60 000 Rp. (ok. 12-18zł/listopad 2014) za skromny pokój dwuosobowy z łazienką. Warunki są raczej spartańskie i nigdzie w kranie nie ma ciepłej wody (kranu w sumie też nie ma, zazwyczaj ze ściany wystaje plastikowa rurka, z której leci woda :) ). Warto szukać pokoju z moskitierą, bo niestety jest tam dużo karaluchów i pająków.

Każdy hostel czy guest house ma swoją restauracyjkę a więc smacznie można zjeść dosłownie wszędzie. Moją ulubioną restauracją była Green Hill. Hostelu Wam nie polecę, ponieważ w Bukit Lawang stawiałam na tani, a nie na dobry nocleg, ale każdy tu coś dla siebie znajdzie i to za rozsądną cenę.

Czy orangutany są niebezpieczne dla ludzi? 

Generalnie ich nie atakują, chociaż gdy samica z dzieckiem zaczęła zbyt bardzo się do mnie zbliżać, przewodnik natychmiast krzyczał, że mam uciekać ! A więc tak też zrobiłam. Ponadto orangutany potrafią wyrywać plecaki oraz przywłaszczać sobie różne błyskotki, które wpadną im w oko np. okulary czy czapki. Tak naprawdę orangutany to przyjazne ale również olbrzymie zwierzęta, a więc mimo wszystko należy zachować ostrożność.

Ważne info !

W Bukit Lawang nie ma żadnego bankomatu (stan na 2014 rok) więc należy mieć ze sobą gotówkę - indonezyjskie rupie. Ewentualnie, można też mieć dolary/euro/funty, ale przelicznik w Bukit Lawang jest jak u największego lichwiarza w kraju, stąd też nie polecam tej opcji.

------------------------------------------------------------------------------------------------

Jesteś zainteresowany relacją z moich 2 dni w Bukit Lawang ? Jeśli tak to polecam przeczytać posty z dnia pierwszego i dnia drugiego, lecz jeśli poszukujesz dalszych wrażeń na Sumatrze, to zapraszam nad powulkaniczne Jezioro Toba.

Aleksandra M.

27-letnia podróżoholiczka z Kołobrzegu, która czerpie z życia ile się da. Chodzi z głową w chmurach i świadomie nie zamierza schodzić na Ziemię. :) Ma ogromną nadzieję, że post się podobał, i że zaraziła Cię choć troszkę miłością do podróżowania.

2 komentarze:

  1. Mimo że prawdopodobnie nigdy nie zdobędę się na tak egzotyczną podróż, z miłą chęcią przeczytałam Twój poradnik. To ważne chociażby dlatego, że istotną kwestią są tutaj ceny, czyli warto przeczytać, jak nie dać nabić się w butelkę. Dla mnie to zupełna abstrakcja i inny świat. Ale za to jaki ciekawy! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marchevka, nigdy nie mów nigdy ! ;-) Kto wie, może nowy 2015 rok przyniesie jakieś niespodzianki?

      Usuń

Copyright © 2017 MILES FROM HOME